Search

Sława Korei Północnej



Korea Północna, dziewczyna i ucieczka. Wymieszać, dodać kilka łez, garść uśmiechów, wstrząsnąć, przybrać przed podaniem. Czy tak wygląda przepis na północnokoreańską Paris Hilton?


Według danych rządu Korei Południowej z 2020 roku, na terenie kraju żyje prawie 34 tysięcy uciekinierów z Północy. Egzystencję mają niełatwą. Ci, którym udaje się odnowić dawne więzy rodzinne, mają szczęście. Dla większości wolność nie oznacza spokoju i stabilizacji. Najpierw przechodzą szczegółową weryfikację prowadzoną przez odpowiednie służby Seulu. Potem muszą odnaleźć się w skrajnie odmiennych warunkach życia niż te, do których przyzwyczajeni byli w państwie Kimów. Wyśniona wolność zamienia się w prozę życia.


Rozpędzona gospodarka Południowej Korei wymaga od ludzi aktywności i działania - kto sobie nie radzi, ten ma problem. Nie pomaga też postawa mieszkańców Południa, którzy tracą zainteresowanie rodakami z Północy. Poza tym obcy to obcy, nawet jeśli w teorii znajomy. W takich realiach znalazła się Yeon-mi Park.


Według jej relacji w Korei Północnej ojciec wiódł życie jako jeden z urzędników niższego szczebla. Za nielegalny handel skazano go na pobyt w obozie pracy. Gdy kara dobiegła końca, rodzina (ojciec, matka i Yeon-mi) postanowiła zbiec do Chin. Wówczas trzynastoletnia dziewczyna wiedziała o świecie zewnętrznym jedynie to, co zobaczyła dzięki nielegalnej kopii "Titanika". Wolność miała twarz Leonarda di Caprio.


Ucieczka odbyła się na raty - najpierw matka z córką, w drugiej kolejności ojciec. W trakcie wędrówki już na terenie Chinm jeden z przemytników chciał zgwałcić nastolatkę, ale matka oddała się mężczyźnie, by chronić dziecko. Wkrótce ojciec dołączył do rodziny, a nieco później dotarli w końcu do celu - do Korei Południowej.


Po kilku latach w nowej ojczyźnie niemal dwudziestoletnia Yeonmi Park stała się głosem północnokoreańskich uchodźców. Opowiadała w mediach swoją historię, zwracała uwagę na trudny los swoich rodaków na Północy, jak i tych, którym udało się zbiec na Południe. Młoda, ładna i zawsze otwarta na dziennikarzy, którzy chętnie słuchali jej dramatycznych opowieści. Rzecznika uchodźców zyskała w ten sposób status celebrytki, doczekała się też własnego programu w telewizji. Podbój świata rozpoczęła w 2014 roku od publicznej przemowy w Dublinie. Mówiła to, co zwykle - o trudnym życiu na Północy, o ucieczce, o cierpieniu, o ocaleniu. Słowa młodziutkiej uciekinierki zrobiły duże wrażenie. Yeon-mi nie zwolniła tempa. W 2015 roku wydała książkę, która ukazała się również w Polsce. Tytuł to "Przeżyć". Koreanka, którą zaczęto nazywać Paris Hilton z Korei Północnej, opisuje w książce swoje dzieje w państwie Kimów. Tak przynajmniej twierdzi.


W 2014 roku, gdy Yeon-mi szybko zyskiwała na popularności, reporterka australijskiej gazety "The Diplomat" zadała sobie trud, by prześledzić wszystkie jej wypowiedzi, które ukazały się na łamach mediów (sama Australijka rozmawiała z Yeon-mi kilka razy). W trakcie pracy zauważyła liczne nieścisłości w opowieściach skośnookiej Hilton. Yeon-mi Park odpowiada, że wszystko jest wynikiem słabej znajomości języka angielskiego, w którym często przeprowadzane były wywiady. Ale czy problemy językowe mogą wytłumaczyć to, że w jednym wywiadzie Koreanka mówi, iż granicę z Chinami przekroczyła z ojcem i matką, a w drugim, że wyłącznie z matką? Wątpliwości pojawiają się również w opowieściach z życia codziennego w Korei Północnej. Jedna z najbardziej dramatycznych historii to ta, zgodnie z którą jeden z przyjaciół matki został publicznie stracony za posiadanie i oglądanie filmu o Jamesie Bondzie.


Znawcy kraju Kimów są zdziwieni - surowość życia na Północy jest dla nich oczywista, ale nigdy wcześniej nie spotkali się z taką relacją. W prawdziwość historii z Bondem w tle wątpią nawet niektórzy północnokoreańscy uciekinierzy. Co więcej, obawiają się, że Yeon-mi Park może obniżyć ich własną wiarygodność w oczach świata, bowiem nieścisłości i znaków zapytania jest więcej. Z drugiej strony niezwykle trudno jest zarówno udowodnić tu kłamstwo, jak i oczyścić podejrzaną z zarzutów.


Koreańska Paris Hilton uciekła z Pjongjangu w wieku 13 lat, dzisiaj ma 29. Wciąż jest aktywna w świecie mediów.